Mistrzowskie Serce
środa, 22 lipca 2026
niedziela, 19 lipca 2026
czwartek, 16 lipca 2026
Zakwas serca
Przyszedł czas kiedy znów miejscem pożądanym staje się kawałek brzegu, miejsce przy graniczniku wydm i las. Przyszedł czas, w którym odsłoniłem bezbronną duszę, rozerwałem na pół serce i zburzyłem otaczający świat.
Znów zgubiłem się w głowie
Znów kłaniając się przed życiem nisko w pas, zawiodłem, znów płonę i jednocześnie w głębinach tonę, zabijam się na wszystkie sposoby gdy nad urwiskiem zniszczenia stoję i wierzę, że w końcu swój ból ukoję. Przyszedł czas kiedy nie widzę już siebie, kiedy nie widzę już Was, a moja głowę wypełnia kwas, którego nie chce, którego wciąż nie pojmuje, który jest jak wszechobecny hałas, jest jak uraz kręgosłupa, jak ogromny przed twarzą głaz, jak serca zakwas.
Przeszedł czas, który wszystko zmienia, prócz mojej wiary.
wtorek, 14 lipca 2026
wtorek, 16 czerwca 2026
Zagubiony w śnie
Są ludzie, którym ufasz bezgranicznie, ludzie których kochasz, w ten czy inny sposób, ludzie, którzy rozumieją Cię jak nikt inny, ludzie którzy potrafią przyprawić Ci skrzydła, uwolnić Cię niemalże jednym słowem, uśmiechem czy głosu tonem. Są ludzie, którzy dotykają Twoich słów, którzy bicie Twojego serca słyszą i widzą Twoja duszę, którzy mówią, że jesteś Wielki i przepełniony ponadprzeciętną świadomością świata... może tak myślą i może nawet w to wierzą.. może .. nie wiem, wiem natomiast bardzo dobrze, że Ci ludzie mają taką moc, iż jednocześnie z taką samą łatwością potrafią Cię też najbardziej upodlić.. czy jest to potrzebne kiedy już jesteś na emocjonalnym dnie, zagubiony nawet we własnym śnie, nie wiem .. może tak ..
a może nie.
środa, 10 grudnia 2025
Duszący oddech
O poranku kolejnego dnia otumaniony i ogłupiony wszystkim co mam dostępne kolejny raz przegrywam, kiedy mrok pojawia się w oczach, kiedy gubię słowa, kiedy pustynią niedostępną dla życia staje się głowa, kiedy myśli sprawiają ból i stają się wrogiem, kiedy dusza się chowa, przegrywam, kiedy padam na kolana w pustym sercu z dala od domu wypluty z emocji bez zachwytu westchnień przegrywam, kiedy przegrywam tak po trzykroć w jedną noc wtedy wiem że umieram za życia, staje nad przepaścią i staram się po trzykroć zniknąć w sobie dla samego siebie przeciwko sobie w swoim grobie którego codziennie kopie .. kim jestem nie wiem nawet słońca nie widzę ni własnego cienia, tylko burze z piorunami, ujmuje wartości swojej omdlenia oczekuje by poczuć dreszcz który powoduje, że tchu mi brakuje tym samym oddechem się duszę i nawet krzyku nie słyszę który tkwi we mnie by znów się usłyszeć i dostrzec.. znów a może wreszcie .. już sam nie wiem czy ta teraz w głowie skrzypiec melodia to miłość do siebie czy może mój pogrzeb.
poniedziałek, 20 stycznia 2025
niedziela, 28 kwietnia 2024
sobota, 27 kwietnia 2024
niedziela, 7 kwietnia 2024
sobota, 27 listopada 2021
Mattia cz. 2
Mattia wkraczając na pole bitwy rozpościerające się przed domem w jego
umyśle, po krawędź horyzontu, gdzie świadomość staje się podświadomością,
w ciszy, niby od niechcenia acz zdecydowanym prostym krokiem, trochę
ze zgrzytem oręża co sam się napędza, pośród iskrzących, pachnących
siarka w oddali i w głębi, półprzezroczystych, wyimaginowanych sylwetek demonów, trzymanych w pozorowanym przez umysł odosobnieniu po prawdzie
jedynie skrytym pomieszczeniu, z tyłu, w cieniu jednak niczym płomień z
nieograniczonym dostępem do tlenu, demon płonie każdą emocją raz wartka,
raz martwa a raz niemalże poza kontrola mimo prężnych i rzeczowych
słów samokrytyki, których już całe garście, całe kiści, podsycany paląca się wyobraźnią, płonie każdą myślą a nawet jej brakiem.
Mattia
konturem sylwetki jedynie, blady coraz bardziej lichy, nieco nie wyraźny
bo drżący niekontrolowaną adrenaliną, gnijący wewnątrz padlina pominiętych decyzji, głupio bezczelny, za to nachalny wręcz
irracjonalnie agresywny w poszukiwaniu logiki, wciąż kreślił sen
zamieniając demony w tlen.
Dobrze znać takie miejsce gdzie w
razie zadumy, w którą wpadamy, czasem przypadkiem a czasem z umysłu
natury, zawsze można się udać i usiąść na skraju ciszy obok skrytych
pragnień mieniących się kolorem purpury, ukryć strach gdzieś z tyłu
świadomości i zastępując go podświadomości odwaga, przemycić się skryta myślą do głębiny źrenicy, aż po jej spojrzenia kres, na samo dno
mieszkającej tam tajemnicy, poczuć głęboki oddech i utonąć w niej
wyobraźni tłem potem otulony błogim snem, rozświetlić siny pod oczami cień i uchronić ją przed ostrą sinusoidalną krzywą lini życia, bicia
serca lustrzanego odbicia.
Oddalając się wolnym krokiem zagłębiającym się w piasku plaży, tuż obok wydm, Matiia odwrócił się i kawałkiem chwili zanikł zamyślonym wzrokiem na granicy wody i nieba,
żegnając się ze światem tym, rzucił do góry ostatni kawałek chleba gdy nad
jego głową szybowała mewa, zamknął drzwi do duszy i znikł, w lesie ilustrowanych słów.
środa, 7 lipca 2021
Ego
Istota omylna
Nieustannie interpretująca
Czas, miejsce, zdarzenie
I uniesienie czy omdlenie
Drugiego człowieka,
Obłędnie Interpretując,
Dociekając własnej racji,
Po spacji
W interpretacji zamglona,
Trafiona jedynie wychodząc poza siebie,
Stając obok
Wyjątku własnego spojrzenia
Anfas,
Na licu
Od ucha do ucha błoto
W ustach kwas,
Na wskroś
Potępienie poplątane z pogardą,
Skrzywienie skrępowane zwątpieniem,
Zgniecione w sercu zrozumienie
W umyśle jego brak
Lustrzanego odbicia splunięcie i krok wspak.
W afekcie
Częsty emocjonalny bezdech,
W efekcie
Niesłyszalny śmiech i fałszywy dźwięk
Odwracających zrozumienia słoneczny dzień
A ciało prawdy w niewyraźny
Skryty na ciemnym końcu
Zwyrodniałego surrealistycznego umysłu,
Stojący nad jego zakamarka leku przepaścią,
Cierpliwy i natrętny
Diaboliczny on i całe jego zło.
Nieposkromiony błąd.
Alter ego.
poniedziałek, 29 marca 2021
Ślepota
sobota, 9 czerwca 2018
piątek, 8 czerwca 2018
poniedziałek, 22 stycznia 2018
środa, 17 stycznia 2018
Koryfeusz słów
Omdlenie umysłu
Świtu czerń i przeszłości cień
Emocji drżenie stóp
Snów bezsennych sens i bezsens huraganowych słów
Introwertycznych myśli niekontrolowany ruch
Rozumu ćwierć i zwinięta w niemocy pięść.
Radość
Złość
Błogość
Gniew
Miłość
Nienawiść
Życie
Śmierć.
środa, 3 stycznia 2018
piątek, 3 listopada 2017
Dziura w umyśle
Brzask wschodzącego słońca,
Kolorów budzących nadzieję wyrazisty, przenikliwy wrzask
Ze zdumiewającą siłą budujący oczu blask
W zgnębionym umyśle umiera w chwili swoich narodzin
Staje się niczym i jednocześnie
Staje się czymś,
Czymś nierzeczywistym
Staje się katem dla kata, przeplata umysł czarną materią kosmicznej otchłani
Zabija ambicje
Zabija marzenia
I trwa niezależnie od człowieka
Jest jak rwąca rzeka czarnych myśli
Które nami rządzą
Tym samym skutecznie odbiera sens nawet tam gdzie słońca wschodzącego blask
Tam gdzie wrzask wolności wschodzącego słowa nadziei, iskierki człowieka ... istotą jest jednak fakt,
Iż to my tworzymy umysł a umysł tworzy świat .

































