sobota, 5 września 2026

Czarodzieje

 Jest na świecie tylko parę takich osób, których nazywam czarodziejami mojego życia to oni mają taką moc że machną różdżką i staje się lepszy, powiedzą słowo i rozumiem, nie mówią nic a rozumieją i zawsze są w mojej głowie tacy jakimi ich potrzebuje, kiedy czują to co ja czuję chociażby wyobraźnią .. rzecz w tym, że tak rzadko rozumieją kiedy i w jaki sposób  takimi być bo mimo mojej wielkiej władzy nad tym czy coś przyjmuję czy nie to oni czarodziejami mymi są więc to oni decydują nawet jak nie wiedzą że nimi są.

Istotne w tym wszystkim równie mocno jest tez to, że ja im to na każdym kroku utrudniam choć nie zawsze, na pewno często nie ułatwiam ale przynajmniej, 

mimo wszystko 

nie umieram. 

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Mattia cz. 3

Poranek, dźwięk budzika coraz śmielej wchodził w Mattii uszy by dzień obudzić, serce wzruszyć 
i pobudzić umysł. Tego dnia jednak Mattia nie czuł swojej wielkości, nie czuł nawet tego jak jest mały i choć w sposób ospały, można powiedzieć wyraźnie leniwy próbował wyzbyć się obojętności kolejnego poranka, stanął po raz kolejny przed wyzwaniem dnia zwykłego ze znamionami typowego dnia codziennego, pomiędzy tą myślą a wciąż żywym snem, coś jak by pomiędzy nocą a dniem czasem skradające się ego a czasem tlen, sprawiały, że czuł się jedynie jak wręg w burcie jak trzpień zabezpieczający dzień przed snem, jak kotwica uderzająca w dno zanim będzie już po.

 Z kawałkiem słowa, odrobiną mętnego, dalekiego wspomnienia, w zepsutej głowie subtelna barwa marzenia, pragnienie, mylne wrażenie, spojrzenie i niespełnione uniesienie, dreszcz, niema prawda, prosta treść, w ciemności cisza i zgubiona dusza, w głębi głusza, pozorne życie i zgubione ja. Każdej nocy każdego dnia ona podświadomie zmanipulowana świadomość a w niej strach i sączący się z niego jad. 

 Tego dnia Mattia z całych sił starał się być tym kim jest wciąż jednak borykał się ze strachem, który w nim tkwił, który tkwił w schematach jego zachowań i choć z rozmachem szczerość do serca przytulił, schemat wciąż tłamsił wciąż dusił a jego umysł łkał  gdy w bezruchu jego oddech stał będąc za głęboko w głowie i śniąc za wysoko w niebie a mimo to opadał na ziemie jak popiół po wybuchu wulkanu, chodząc boso po zgliszczach tak wielu emocji, frustracji i lęku doszedł do miejsca pośród niczego, usiadł na kamieniu by zniknąć w oka mgnieniu uwolnić sie, wypalić resztki demonów i ponieść duszę jak ciepły wiatr do miejsca, w którym narodzi się na nowo jako swój brat jako przyjaciel swój a nie kat. 

czwartek, 16 lipca 2026

Zakwas serca

 


       Przyszedł czas kiedy znów miejscem pożądanym staje się kawałek brzegu, miejsce przy graniczniku wydm i las. Przyszedł czas, w którym odsłoniłem bezbronną duszę, rozerwałem na pół  serce i zburzyłem otaczający świat. 

Znów zgubiłem się w głowie 

Znów kłaniając się przed życiem nisko w pas, zawiodłem, znów płonę i jednocześnie w głębinach tonę, zabijam się na wszystkie sposoby gdy nad urwiskiem zniszczenia stoję i wierzę, że w końcu swój ból ukoję. Przyszedł czas kiedy nie widzę już siebie, kiedy nie widzę już Was, a moja głowę wypełnia kwas, którego nie chce, którego wciąż nie pojmuje, który jest jak wszechobecny hałas, jest jak uraz kręgosłupa, jak ogromny przed twarzą głaz, jak serca zakwas. 

Przeszedł czas, który wszystko zmienia, prócz mojej wiary. 

wtorek, 16 czerwca 2026

Zagubiony w śnie


 Są ludzie, którym ufasz bezgranicznie, ludzie których kochasz, w ten czy inny sposób, ludzie, którzy rozumieją Cię jak nikt inny, ludzie którzy potrafią przyprawić Ci skrzydła, uwolnić Cię niemalże jednym słowem, uśmiechem czy głosu tonem. Są ludzie, którzy dotykają Twoich słów, którzy bicie Twojego serca słyszą i widzą Twoja duszę, którzy mówią, że jesteś Wielki i przepełniony ponadprzeciętną świadomością świata... może tak myślą i może nawet w to wierzą.. może .. nie wiem, wiem natomiast bardzo dobrze, że Ci ludzie mają taką moc, iż jednocześnie z taką samą łatwością potrafią Cię też najbardziej upodlić.. czy jest to potrzebne kiedy już jesteś na emocjonalnym dnie, zagubiony nawet we własnym śnie, nie wiem .. może tak ..

 a może nie.