czwartek, 22 października 2015

Reset

Moich marzeń ciągły dech
Moich dążeń ciągły bieg
To śnieg i deszcz
Natrętny lotem naprzeciw wzroku
W tłoku widoku sprzecznego ze słowem
W głuszy na końcu hałasu 
w ciągłej fermentacji aspiracji ...

Gdy dech ciągły jak bieg
Lotny jak deszcz czy śnieg
Wzrokiem przeciwko widokowi natłoku słowa spaczonego hałasem
W chaosie głuszy na końcu mnie, obok dążeń i marzeń w ironii,
Reset ... i jest jak widzę nawet kiedy nie chcę
I jest jak chcę
Nawet jak nie widzę.

poniedziałek, 19 października 2015

Chłodny żar


Niezmiernie trudno jest czasami dostrzec jak wiele miłości jest w około nas, jak wiele ciepła, które w nas się rodzi, i wypełnia ten skrywany czas niczym mgła wypełniająca ciemny las, w którym własną miłość skrywamy my a ona nas, rozgrzewa serce, myśli i oczy nie zważając na słowo czasem niedopowiedzeniem bezczelne i zuchwałe lecz niegroźne jak niewinne jest niemowlę, tworzy chłodem żarzący się żar i melodyjną ciszę pośród gwiazd, które są w nas.

czwartek, 3 września 2015

Fałszywy wygląd


Kolor czarny białym a biały czarnym się staje, ułuda w rzeczywistość się ubiera i zmienia wszystko co spotyka, sieje wątpliwość i niestrawność w głowie wtedy wszystko dla oka prawdą jest bo fikcja w umyśle utkana rzeczywistości nicią choćby w połowie, całość myślenia i postrzegania w fałsz zmienia a przyszłość przeszłością zaczyna oddychać .. Nie wszystko bowiem jest tym na co wygląda.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Mattia


To była niewielka knajpka z białej deski stojąca na plaży na pograniczu dwóch miast ...zaczynał się właśnie świt ...
Mattia siedział z wyciągniętymi nogami, w ciemnych okularach, z zapętlonymi myślami, z sercem kołatającym i drżącym oddechem, ze wzrokiem zanurzonym w blasku gwiazdy chmielem się raczył, ważył słowo i ... wciąż nie zdjął plecaka. Myślą starał się odważyć, tak jak to ptactwo zerwane do lotu nad grzbietem fal zatoki, żyć ... powoli, po cichu, za to blaskiem rozłożyście rozpoczął się wschód, nowy dzień pięknej przyrody, nowy oddech i pragnienie ... Paląc papierosa w sposób nonszalancki, estetycznie wybiórczy i ohydny , obserwował robiącą zdjęcia kobietę, która swoją naoczną delikatnością, z odbitym w oczach pięknem blasku słońca, kradła mu wschodu tajemniczy urok i wielobarwność chwili .. dostrzegł Ją już na samym początku jak tylko wszedł na plażę, jednak tchem, serca biciem ominął Ją ...
Odbite od wody, niespokojnej, targanej letnim, delikatnie porywczym jak młoda dusza, ciepłym wiatrem, promienie płonącego słońca, wdzierały się teraz w jego serce ... Wzrokiem obojętnym i umysłem w niebie przypiętym, doświadczał Mattia zachwytu rodzącego się dnia jak i uczucia swego, niestety zapatrzony w horyzont, dzień zauważył uczucie zaś przeoczył i nawet nie poczuł bicia Jej serca ni choćby zapachu Jej skóry (...). 

wtorek, 4 sierpnia 2015

Myśl nocy






W ciemności już od dawna tkwię, w ciemności najczęściej myśli tulę, czasem myślą drżę, nierzadko się śmieję .. myślą również się mylę, myślą zazwyczaj nie moją, nią jedynie potęgowaną   a płynącą obok mnie w innej głowie chwile potem jedynie w połowie obcym istnieniem owa myśl się jawi ... 
W ciemności coraz rzadziej wyczekuje na sen, który w wielokrotności tych samych chwil staje się wrogiem wtedy nawet tlen zanika a ja po raz kolejny duszę się, otoczony nonsensem przestaję udawać, że śnię i wychodzę choć nie wiem gdzie ...
W ciemności często dostrzegam światło i choć będące jedynie odbiciem 
płomiennego życia, przyciąga gdyż rozświetla myśli blaskiem nocy.

wtorek, 21 lipca 2015

Kawałek mnie


Całością siebie się wstydzę,
Błądzę
Sensu nie widzę w tym jak chodzę
A jednak idę i szydzę ze świata,
 W międzyczasie krzyczę w koło, że oddechem świata żyję 
Tym samym i ja obłudę pielęgnuję ... niestety.
Kawałkiem siebie dumą spoglądam
Rodzę się,
Sens świadomą chwilą omijam
Logice uwłaczam,
Reakcją na reakcje wpływam i fałsz całym sobą zabijam,
myślą i słowem generalizację przeklinam,
Dostrzegam inny świat
I w każdym człowieka dostrzegam ... zwyczajnie inny jestem,
Jak każdy






.

środa, 15 lipca 2015

Wy







Po lesie spacerując co rusz mijając drzewa i krzewy zatopione w ciemności, nie ocierając swobodnie płynących po policzkach łez, nie spaczonych wstydem wciąż tkwię zamysłem w tej jednej myśli, jedynej żyjącej w dążeniu, w pragnieniu i cierpieniu ... komuś potrzebnym być, tak prawdziwie jak nierealnie jest raz jeszcze się narodzić.
     Wy zawsze wypełnieniem pustki codziennej byliście, przekonaniem realności wartości mojej, budzącą się odwagą i stabilnym spokojem ... nie chcę Was stracić, wszakże Jesteście mi wodą i tlenem, bez Was zniknę choć żyć będę, bez Was w tłumie samotności jedynie doświadczę, bez Was otoczony głuszą, ślepoty oblicze zagarnę i utkwię w bezsenności bezkresie ogniem frustracji się paląc ... 
    ... nie zostawiajcie mnie, potrzebuje Was, dzięki Wam niczym jest czas.

Bezsilność słów





Widok porannych jeszcze nieco zaspanych promieni wschodzącego słońca, odbijających się blaskiem na znikomej, nad wyraz spokojnej fali zatoki ze statkami na horyzoncie i kluczem ptactwa w locie, za każdym razem niesamowicie piękne i kojące jest ... zupełnie jak szczery, spontaniczny uśmiech w obliczu banalnego, codziennego dnia, który zaprzeczając pozorom za każdym razem jest inny i wyjątkowy.
       Myślą szarpaną ze światem i obok niego , oddychając w wyobrażeniu a może objawieniu, rozum z łatwością się gubi i chwilowo kuleje jak i serce kuleje gdy otoczone wodą wzburzoną, płonie.

Głębia duszy
Mimo ciemności, mimo zimna
Mimo znikającego światła logiki
Ciepłym wspomnieniem jest, lękając się
Jest tu i tam,
W człowieku i poza nim
Będąc wiecznym błyskiem energii duszy,
Światłem wraz z innymi duszami ... Nie każdy słyszy i dostrzega,nie każdy myślą drgającą tak wiele w tak niewielkiej ilości słów tchnienie piękna na papier wylewa ... jak Ty.



Skąpana w bezsilności
Pragnę ukojenia
Snu bezbrzeżnego
Ukojenia myśli, jak płaczące dziecko
I zdaje się, że koniec byłby lepszy
I dałby ukojenie.
I ciszę.
Złudne to wrażenie ...
Uszy duszy otwierając słyszę płacz,
I żałuję kroku głupiego
I pragnę wszystko odwrócić i krzywdy wszystkie naprawić ... i nie da się.


BetiJP

wtorek, 9 czerwca 2015

Dwa Światy

Z nieczłowieczą duszą, zbyt wrażliwą, zbyt delikatną, nie mówiąc nic, będąc, nie pędząc, omijając miałkość i obłudę norm i standardów, z głową przepełnioną dźwiękiem koloru dusz, pomiędzy ale w poprzek, ciągle idąc i wciąż wracając podziwiam dwa światy od zewnątrz i od wewnątrz .. pierwszy piękniejszy bez ludzi, drugi bez ludzi nieistniejący ... nie wiedząc czy chcę, próbuję bez ludzi zaistnieć i o nich zapomnieć zarazem, szukam odpowiedzi i jednocześnie jej unikam ... nie wiem nawet czy to serce czy umysł, nie wiem i nie chce wiedzieć ...Nie poddawać się, nie pędzić i nie zgubić się, zwyczajnie Być sobą, to jedyne co wiem.

niedziela, 3 maja 2015

Tchnienie szczęścia






Zakątek relaksu mojej duszy to moje słowo pisane, malowane urywki tkwiących we mnie chwil i kolejne ich zatrzymane na kliszy w wyobraźni narodziny … zakątek wyjątkowo przyjemny i czuły, wyraziście osobisty, uczuciem otwarty i tajemniczy, prosty, dumny i wrażliwie silny, przed chwilą zbudowany milową chwilą, esencją emocji stworzony, obdarzony rozumu schronieniem, skrajnym wzajemności oddechem i przyodziany sercem, to zakątek pozornie przeciwnych biegunów płodzących radość i uprzejmość wyobraźni, wzajemnie, bezwładnie niesfornych, stale analizujących w ułamku czasu niestały pierwiastek sztuki odczuwania, dostrzegania szczęścia, sztuki zaciętej walki bez przemocy, zakątek sinusoidalnej entej potęgi trwogi, nieważnego słowa ważnej ciszy i skupienia ciepła wielobarwnego spojrzenia, zakątek skrytego czucia wartości uderzeń mistrzowskiego serca, we wszystkim i niczym, pomimo nagiej wiary życia, opętanej niewiarą realnego bycia i wolności, pomimo cierpkiego smaku zdrady siebie samego, bez wyraźnego wyrazu ślepego wstydu … Zapominając, gdzieś głęboko chowając, emocje, wrażenia, dostrzeżenia i poruszenia dziecięcego tchnienia, beztroski, nieskomplikowanego myślenia, spontaniczności i krystalicznego spojrzenia, sukcesywnie zapominam piękno świata, skrupulatnie omijam szczegóły przyrody, umniejszam ambicje życia i wartość sensu, zagłuszam głos wnętrza i zabijam bajkowość tworząc nudną codzienność… wymazując z siebie dziecięcy umysł mądrzeję tym samym jednak zaczynam dorosłością umierać, tracę oddech, gubię miłość, odnajduję złość, uczę się nienawiści i pielęgnuję zemstę … Skoro tchnienie dziecka we mnie wyklucza bycie w pełni dojrzałym, dziś już nie chcę być dorosłym i choć zakątek ten ma dla mnie nieocenioną wartość to za mało by szczęśliwie żyć.